Dzień Spódnicy celebruje jeden z najstarszych elementów ubioru w historii ludzkości. Najstarsza zachowana spódnica, pleciona ze słomy, została odkryta w jaskini Areni-1 w Armenii i liczy blisko 6000 lat (ok. 3900 r. p.n.e.). W starożytnej Mezopotamii i Egipcie spódnice nosiły zarówno kobiety, jak i mężczyźni, a przez kolejne stulecia krój, długość i materiał zdradzały status społeczny właściciela lub właścicielki.
Historia spódnicy to zarazem kronika przemian społecznych. W XIX wieku modę dyktowały krynoliny i turniury, a gdy w 1851 roku Amelia Bloomer spopularyzowała szarawary noszone pod skróconą spódnicą, wywołała falę oburzenia i drwin. Ponad sto lat później nadeszła rewolucja miniówki: w latach 60. spopularyzowała ją Mary Quant, choć do autorstwa pretendowali też André Courrèges i John Bates. Krótka spódnica stała się symbolem obyczajowego wyzwolenia i młodzieżowej rewolucji tamtej dekady.
Dziś spódnica to kwestia wyboru, a nie obowiązku: od ołówkowej w biurze, przez dżinsową na co dzień, po zwiewną maxi. Nie jest też przypisana do jednej płci, co pokazują choćby szkocki kilt czy egipski shendyt. Święto przypomina, że moda to nie tylko estetyka, ale też sposób wyrażania tożsamości i żywa kronika historii.